niedziela, 25 stycznia 2015

grey day



Trochę mnie nie było...ale to był długi weekend i w dodatku wyjazdowy.
Udało nam się polecieć do Poznania!!
Posiedzieliśmy z rodziną, spotkaliśmy się ze znajomymi i ...było super!!!
Pomimo szarej pogody i zmna (od którego już odwykłam) czas zleciał szybko i w mega pozytywnej atmosferze!
Zdjęcia są "sine" jak dzisiejsza aura. 
Jest ich mało ale postanowiłam opublikować. W przeciwnym wypadku tą cudowną czapę, którą udziergała mi moja mama mogłabym Wam pokazać dopiero za tydzień...
Kochane życzę Wam miłego tygodnia. Aby był pozytywny i minął błyskawicznie ;);)


Buziaki***









kardigan Mohito (prezent), czapa moja Mama,
torebka NICA, botki H&M


Foto  MICHU

środa, 21 stycznia 2015

Lilac with tartan scarf / wycieczka do Lowestoft


W miniony weekend wybraliśmy się na małą wycieczkę.
 Poczuliśmy się trochę przytłoczeni życiem w mieście i tłumami na ulicach. O ile w Polsce wystarczy ruszyć tyłek z kanapy by po kilku chwilach znaleźć się choćby w najbliższym parku (w Łodzi i Poznaniu takich miejsc było pod dostatkiem), o tyle tutaj jest z tym o wiele trudniej.
Parki są zatłoczone, małe i wymuskane. Brakuje przestrzeni i dzikości czyli tego co tak bardzo kocham. Nie mogę zrobić sobie kilkugodzinnej wędrówki po lesie...
Te właśnie okoliczności skłoniły nas by wysiedzieć 4 godziny w samochodzie (2 godziny w jedną i dwie w drugą stronę). Ale warto było!!! Dla spaceru po prawie pustej plaży, w promieniach skłaniającego się ku zachodowi słońca i silnych ale ożywczych podmuchach wiatru.

Miejscowość Lowestoft to całkiem spore miasto. Zapewne nie brak w nim typowych rozrywek w stylu kino, restauracje, bary, sklepy. Mnie to jednak kompletnie ie interesowało choć domyślam się że jest to miejsce dobrze przygotowane na przyjęcie sporej ilości turystów.
Po drodze widziałam mnóstwo hoteli, moteli oraz popularnych tutaj B&B. Smażalnie ryb, kawiarnie,,,w okresie letnim to miejsce musi tętnić życiem:);)
Plaża okazała się ładna, szeroka i czysta. Trochę kamieni naniesionych podczas sztormu i sporo żółtego mięciutkiego piasku.
Naprawdę malowniczo....:)
 W oddali port czy może większa przystań dla łódek, Przy samej  plaży malutkie, charakterystyczne 
 i pomalowane na różne kolory "domki". Właściwie po rozmiarach trudno zdecydować czy da się w nich spać czy jest to jedynie komórka na trzymanie plażowego grajdołka;))
Brakowało mi jedynie charakterystycznego dla polskich plaż zapachu ryby i wodorostów oraz woni sosnowych szyszek.
Trochę zrekompensował mi to widok hotelu do złudzenia przypominającego Grand Hotel w Sopocie.

W spacerze poza Michem towarzyszył mi mój ogromny szal w kratę. Gabarytami i grubością dorównuje niejednemu kocykowi;) A...i jeszcze pieseł się przyplątał;)



















płaszcz F&F, szalik Primark, czapka H&M dział dziecięcy,
legginsy Primark,
buty Jeremy Scott for adidas


Foto MICHU

poniedziałek, 19 stycznia 2015

polka dots



Poprzedni tydzień był dla mnie wyjątkowy.
Wyjątkowy bo zrozumiałam jak może być fatalnie i jak dużo sił i starań trzeba włożyć w to aby wyprostować parę spraw i by poczuć się lepiej.
Dodatkowo szalejące huragany, skoki ciśnienia...to wszystko nałożyło się na siebie i stworzyło mieszankę wybuchową.Nie chciało mi się jeść, nie chciało mi się wychodzić z domu, robić zdjęć ...wogóle mało mi się chciało. Głowa bolała mnie tak paskudnie że myślałam że się przekręcę.
Bardzo dziękuję za słowa otuchy i wsparcie:) Przy okazji przepraszam za wywołanie apetytu u niektórych osób, chociaż właściwie z tego co mi wiadomo następstwa były bardzo przyjemne;))

Weekend rozpoczął się świetnie!! Ugotowałam super pomidorówkę upiekłam czekoladowe muffiny.
Obejrzeliśmy z Michem fajne filmy a w niedzielę wybraliśmy się na małą wycieczkę:) Ale o wycieczce będzie w kolejnym poście...same zobaczycie co nas tak urzekło;)


Post powinien mieć tytuł "na lewą stronę" za sprawą kurtki bombera. Widziałyście ją już tutaj.
Kurtka jest dwustronna. Kupiłam ją pod koniec sierpnia na końcowej wyprzedaży :)
Zestaw byłby całkiem sportowy gdyby nie dodatki.
Zamiast sportowych butów, botki na obcasie. Obcas chyba najwyższy jaki zaistniał w mojej szafie. Pomimo dość "groźnego" wyglądu buciory są niesamowicie lekkie i stabilne. Ich wygoda w noszeniu zaskoczyły mnie samą;)


Przesyłam buziaki i troszkę pozytywnej energii na ten tydzień***
Jeśli kogoś dotknęła podobna zapaść jak mnie ostatnio to pocieszam - TO MIJA!!!;)













kurtka New Yorker, legginsy Primark,
kopertówka New Look, okulary TOP SHOP,
buty Bebo,
czapka Micha F&F


Foto  MICHU